REKLAMA

Margot: Ja już się niczego nie boję. Ja już dawno się pogodziłam, że tu umrę

Popołudnie Radia TOK FM
Data emisji:
2020-09-01 18:20
Prowadzący:
Czas trwania:
31:46 min.
Udostępnij:

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
Popołudnie Radia TOK FM, jeszcze raz dobry wieczór mówi Paweł Sulik, a teraz zgodnie z obietnicą
naszym gościem jest Małgorzata Szutowicz – Margot. Dobry wieczór.
Margot: Dobry wieczór.
Paweł Sulik: Od kilku lat bierzesz udział w ulicznych protestach przeciwko upartyjnianiu wymiaru
sprawiedliwości, w obronie demokracji, jesteś też członkinią kolektywu Stop Bzdurom, o którym
głośno zrobiło się na początku sierpnia w związku z akcją wieszania tęczowych flag na warszawskich
pomnikach, w tym na pomniku warszawskiej Syrenki czy figurze Jezusa.
Margot: się wydawało, że już wcześniej było o nas głośno, ale chyba za każdym razem zaczynamy od
nowa.
Paweł Sulik: Zostałaś aresztowana pod koniec czerwca w związku z uszkodzeniem furgonetki z
homofobicznymi hasłami i atakiem na jej kierowcę. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, co dokładnie
się tam wydarzyło. Czy to był spontaniczny odruch kogoś, kto widzi homofobiczne napisy, czuje się
tym dotknięty i po prostu reaguje emocjonalnie, czy to była przemyślana akcja, zaplanowana minuta
po minucie – która z tych rzeczy się wtedy wydarzyła?
Margot: Żadna z obydwu, ale zdecydowanie bliżej tej pierwszej, ciężko mówić o jakimś
spontanicznym odruchu, kiedy mierzymy się z czymś przez kolejny rok w Polsce. Przy czym nie
jesteśmy w stanie temu zapobiec za pomocą środków prawnych. Jesteśmy już tak bardzo zmęczone i
przyzwyczajone do tej krzywdy, która non stop ma miejsce. W żaden sposób nie to była przemyślana,
zaplanowana akcja. Wracałam właśnie od chłopaka i mijając sklep spożywczy, zauważyłam, że
ciężarówka zatrzymała mi się pod chatą. Nie miałam pojęcia, co robić, bo parę tygodni wcześniej
zatrzymywałyśmy te ciężarówki paręnaście razy i wtedy to było przemyślane, mniej lub bardziej,
chociaż czasem było spontaniczne, bo nigdy nie wiesz, kiedy przejedzie obok ciebie ciężarówka,
która mówi, że geje będą gwałcić twoje dzieci. Zatrzymała mi się pod chatą, ja wyszłam na środek
jezdni i pomyślałam, że mi się nie chce, tak strasznie mi się dzisiaj nie chce. Miałam ochotę na
spędzenie czasu z przyjaciółmi, zjedzenie czegoś dobrego, wychillowania, a to coś zatrzymało mi się
pod domem, więc wyszłam na środek ulicy, zatrzymałam się i rozwiązałam buty. Pomyślałam, że
zanim zawiąże je z powrotem, to coś wymyślę.
Paweł Sulik: Co było dalej?
Margot: Wszystko potoczyło się samo, bo okazało się, że wokół było dużo ludzi, którzy nie są
obojętni na krzywdę osób queerowych, więc wyszli sąsiedzi i sąsiadki, wyszła społeczność
anarchistyczna, która nie boi się konfrontować ze złem, i zaczęła się – ciężko powiedzieć, że jakaś
Rozwiń »
spontaniczna demonstracja, bo to też jest logika czegoś mniej lub bardziej zaplanowanego lub czegoś,
czego spodziewasz – po prostu wszyscy byli wkurwieni…
Paweł Sulik: Na naszej antenie nie używamy wulgaryzmów. Wielokrotnie czułaś się obrażana,
stawiana w przestrzeni publicznej pod pręgierzem, nagle to „coś” wyrasta przed Tobą i reagujesz
emocjonalnie…
Margot: Nie lubię tej opowieści o reagowaniu emocjonalnym, o histerii, niepanowaniu nad sobą.
Przecież piekło osób LGBT jest w Polsce czymś tak powszechnym, że jest naprawdę niewiele osób,
którym to podnosi ciśnienie. My jesteśmy po prostu bardzo zmęczone tą sytuacją i niestety bardzo do
niej przyzwyczajone. W związku z tym, że konfrontuję się z tym często, mam w sobie tylko i
włącznie spokój, bo to jest zło, które spotykam codziennie. Jeśli miałabym się codziennie frustrować
tym, co dzieje się z moimi bliskimi, to zeszłabym na zawał już dawno temu.
Paweł Sulik: W ostatni piątek opuściłaś areszt. Czy i czego się bałaś?
Margot: Jak powiedziałeś na początku, brałam udział w wielu akcjach prodemokratycznych,
ulicznych, obywatelskich, oddolnych. Opresja organów ścigania, opresja państwa jest czymś, z czym
osoby z „czarnych protestów”, broniące konstytucji czy protestujące przeciwko ustawie Gowina
miały do czynienia. Te wszystkie osoby są przyzwyczajone do reagowania. Nie ma już miejsca na
strach, to zaczynają być zwykłe formalności.
Paweł Sulik: Wizja spędzenia dwóch miesięcy w areszcie to jednak inna perspektywa. Widzisz kraty,
uzbrojonych ludzi, nie możesz opuścić tego miejsca, jakie to zrobiło na Tobie wrażenie?
Margot: Żadne. Te zagrywki Ministerstwa Sprawiedliwości nie poruszają mnie. Jako osoby LGBT
spotykamy się na ulicy z o wiele większym hardkorem. Tak samo ze strony urzędników państwowych
czy polityków, w zasadzie najważniejszych państwie, słyszymy straszne rzeczy. Więc sytuacja, że
jestem za kratami, gwarantowała mi, że przez parę miesięcy nie zobaczę żadnego policjanta, który
będzie stosował w stosunku do mnie przemoc, bo ma na to ochotę, i wszystkie sprawy przeciwko
niemu zostaną umorzone. To wyświechtana myśl, ale prawdziwi bandyci i najgroźniejsi mordercy nie
siedzą w więzieniach, bo mają mundury albo garnitury i chodzą sobie spokojnie po ulicach.
Paweł Sulik: Ludzie w areszcie wiedzieli, że Ty to Ty?
Margot: W pierwszym zakładzie karnym, w którym byłam, zostałam od razu rozpoznana przez
kolegów. Już w trakcie pierwszej kąpieli pod prysznicem. Służba więzienna strasznie panikowała.
Byli przekonani, że zginę w ciągu pierwszych pięciu minut. Tymczasem z kolegami prowadziłam
spokojne rozmowy, co tam słychać na dołku, za co siedzą… ale zidentyfikowana byłam natychmiast.

Paweł Sulik: Okazało się, że wychodzisz. Tak po prostu zrozumiałaś, że oprócz dotychczasowych
konsekwencji Twojego działania – konfrontacji na ulicy lub z policją – doszła jeszcze możliwa
sytuacja uwięzienia w areszcie?
Margot: Parę tygodni wcześniej nasza wielka sojuszniczka i przyjaciółka Ewa Podleśna, kiedy były
już w Polsce osoby masowo przetrzymywane na dołkach, pisała, żebyśmy się do tego przyzwyczaiły,
bo widocznie to jest nowy etap działań władz. I trochę to wykrakała, ale przede wszystkim
przewidziała, że tak będzie logika kolejnych działań i areszty są po prostu kontynuacją tej logiki .
Paweł Sulik: Czy zaskoczyło Cię wsparcie tak wielu autorytetów kiedy przebywałaś w areszcie?
Wiele znanych w Polsce osób zaapelowało o Twoje zwolnienie.
Margot: Zaskakuje mnie to, że mówisz o wielu osobach z Polski, bo ja słyszałam tylko parę nazwisk.
Myślę, że w ramach tej wielkiej mądrości nikt nie jest prorokiem we własnym kraju, poparcie
wielkich intelektualistów w Polsce było mniejsze. Zwróciłam bardziej uwagę na pełne zawiści
przerażenie liberalnych intelektualistów, że mieliby wspierać jakieś LGBT. Bardzo pozytywnie
zaskoczyła mnie ilość wsparcia od wybitnych intelektualistów, ale też artystów i artystek z całego
świata i to było zaskakujące.
Paweł Sulik: Nie tylko liberalni intelektualiści, ale też ksiądz Adam Boniecki, naczelny rabin Polski,
trochę tego wsparcia dostałaś jednak w kraju.
Margot: To mnie nie zaskakuje. Myślę, że osoby duchowne wychodzące poza żelazną logikę Kościoła
rzymskokatolickiego muszą mieć wystarczająco mocny kręgosłup, żeby nie bać się takich wyrazów
solidarności. No i łączą nas pewne wartości, nie spodziewałam się tych reakcji, ale wydają się
oczywiste.
Paweł Sulik: Za to ksiądz Adam Boniecki nie spodziewał się, że zobaczy Twój wpis po opuszczeniu
aresztu: „Polsko, ty ch… (tu wyraz wulgarny), przestań mi Margot aresztować”. Jak myślisz, jak to
odebrał?
Margot: Nie mam pojęcia, może kiedyś pogadamy, pójdziemy na kawę? Myślę, że w cudzysłowie
ludzie wielkiego kalibru nie boją się wulgaryzmów, nie boją się mocnego, agresywnego języka.
Ciężko byłoby mi traktować poważnie ludzi, którzy boją się takich słów.
Paweł Sulik: Jan Hartman napisał na swoim blogu; „Nie podoba mi się anarchistyczny styl Twoich
wypowiedzi, po wyjściu z aresztu, Margot. Te »fucki« i dziwne, dwuznaczne słowa, lecz w każdym
razie wulgarne słowa – to wszystko niepotrzebne. […]stałaś się liderką i w Ciebie wpatrują się oczy
milionów porządnych ludzi”. O tym chciałem z Tobą porozmawiać – nie o osobach dużego formatu,

ale o osobach, które być może odrzuciłaś tym gestem. Może były ich miliony? To jest olbrzymia
odpowiedzialność. I co z tym zrobisz?
Margot: Ja w ogóle nie wierzę funkcję liderską. Społeczność queerowa w Polsce jest bardzo
rozproszona i największe zło, które się dzieje, istnieje poza dużymi organizacjami. Poza
warszawkowymi aktywistami i aktywistkami, tam żadni liderzy nigdy nie dotrą. Tam są osoby, które
są realnie wykluczone, realnie pozbawione sprawstwa i skazane na przemoc ze strony swoich
rówieśników, ale przede wszystkim ze strony swojej rodziny.
Paweł Sulik: Zostawmy warszawkę. Gdzieś pod Rzeszowem w niewielkiej miejscowości osoba
nieheteronormatywna słucha teraz Ciebie, a obok w pokoju jej ojciec i matka słuchają tego samego i
zadają sobie pytanie: „O co Ty walczysz?” O co walczy środowisko, które określiłaś jako queerowe?
Margot: Mogłabym zacząć od Ewangelii. Nie przyniosłem wam pokoju, tylko przyniosłem miecz. Że
w każdym domu tam, gdzie jest was pięciu, było troje i dwóch. Żeby rodzice przeciwko swoim
dzieciom, a dzieci przeciwko swoim rodzicom. Ponieważ Ewangelia jest projektem antyrodzinnym, a
rodzina jest w Polsce opresyjna dla queerowych osób. Ja walczę…
Paweł Sulik: Jak oni w małej miejscowości pod Rzeszowem, słysząc to, co teraz mówisz, mają zacząć
poważną rozmowę o orientacji seksualnej?
Margot: To jest zadanie przede wszystkim dla nich, to oni muszą wypracować to, w jaki sposób mają
rozmawiać ze swoimi bliskimi. Nie robić im krzywdy...
Paweł Sulik: Nie pomagasz im.
Margot: Nie muszę im pomagać. To są… To jest ich odpowiedzialność – zatroszczyć się o własną
miłość w stosunku do własnych bliskich. To nie jest nasza robota, żeby tłumaczyć rodzicom, że mają
nie bić swoich dzieci i że powinni je kochać i wspierać w tym, co przeżywają w Polsce. Nie jestem od
tego. Nie jesteśmy od tego. Jesteśmy od tego, żeby powiedzieć tym dzieciakom: „To, że jesteś bity
przez swoich rodziców, młody geju, przez swoją tęczową flagę, to, że, młoda lesbo, jesteś uwięziona
w swoim pokoju przez matkę za to, że znalazła fragment tęczowej flagi, nie jest żadną miłością, nie
jest żadnym wsparciem, jest piekłem”.
Paweł Sulik: Zaraz wrócimy do naszej rozmowy. Przypominam słuchaczom że naszym gościem jest
Margot z kolektywu Stop Bzdurom. Po informacjach wracamy do rozmowy.
Paweł Sulik: Rozmawialiśmy o tym, o co walczysz ty i środowisko, które określiłaś jako queerowe.
Jak rozumiem, nie chcesz przekonywać argumentami żadnego homofoba. Nie chcesz przekonywać

kogokolwiek z polskiego rządu do tego, że gejom i lesbijkom w Polsce należą się równe prawa. Po
prostu chcesz z nimi walczyć.
Margot: Nie do końca. Nie chcę z nimi walczyć, bo to jest straszny wydatek energetyczny i straszne
marnotrawstwo czasu. Za każdym razem muszę odbijać się od zła, które nie chce z tobą dyskutować,
nie chce zobaczyć w tobie człowieka, więc nie chcę robić im na złość, zanudzać ich przekonywaniem,
że jesteśmy ludźmi.
To, na czym chcemy się skupić, i wydaje mi się, że na tym musimy się skupić, żeby przetrwać, to
nauka wzajemnej solidarności, wzajemnego troszczenia się o siebie.
Paweł Sulik: Czyli nie interesuje Cię to środowisko?
Margot: Jeśli mówimy o skrajnej, faszystowskiej prawicy, która chce nas zabić, to tak.
Paweł Sulik: Nie. Mówiłaś przed chwilą o tym, że to zbyt duży wydatek energetyczny, ale stałaś się
twarzą pewnego ruchu. Teraz miliony ludzi szukają informacji o Tobie…
Margot: To niech szukają informacji o osobie, która w ich najbliższym queerowym otoczeniu
potrzebuje wsparcia.
Paweł Sulik: Jak tę wiedzę dystrybuujesz? Wieszając flagę LGBT na figurze Jezusa Chrystusa?
Margot: W Polsce od wielu, wielu lat działa mnóstwo organizacji, które zajmują się edukacją na temat
osób LGBT, na temat tej problematyki. Czego potrzeba więcej niż heroiczne działania tych
wszystkich organizacji, te trudy, żeby wytłumaczyć takie proste rzeczy, jak to, kim w Polsce jest gej,
lesbijka czy osoba transseksualna?
Paweł Sulik: Jacek Dehnel napisał ostatnio na Facebooku, że tyle lat już żyje, wyliczył, ile pokoleń
odeszło, i nic się nie zmienia. 30 lat wolnego kraju i nic, według niektórych jest coraz gorzej pomimo
oddolnej działalności naprawdę wielu pracowitych ludzi ze środowisk, o których mówiłaś.
Margot: Nie wiem, czy jest coraz gorzej. Mam dopiero 25 lat, więc nie mam takiej perspektywy. Po
raz kolejny widzimy, co się dzieje w naszej społeczności, z naszymi bliskimi i to jest przerażające.
Ponieważ wielkim wysiłkiem jest w ogóle ujawnianie tej przemocy, tego, co się dzieje, zerwanie
czystych rękawiczek z rąk ludzi, którzy katują naszych bliskich, pękanie idealnego obrazu
grzecznych, kulturalnych polityków, którym czasem po prostu się wyrwie, kiedy zobaczą tęczową
flagę, że jesteśmy dewiacją, profanacją, że jesteśmy zarazą.
Paweł Sulik: Ktoś, kto teraz nas słucha i zastanawia się, o co chodzi z tą ideologią LGBT, słyszy, jak
mówisz; będziemy walczyć solidarnie w ramach swojego środowiska. Pani, która słucha tylko Radia

Maryja, nigdy się nie dowie, o co chodzi, a jeśli już, to tylko, że ktoś powiesił flagę LGBT na figurze
Jezusa Chrystusa.
Margot: Kurczę, możliwe, że tak się stanie. Walka, którą prowadzą osoby LGBT w Polsce, nie jest
żadną heroiczną, optymistyczną walką, która ma przed sobą jakieś wielkie zwycięstwo. My w
najlepszym wypadku walczymy o przetrwanie. Kiedy jesteś ubezwłasnowolnioną, niepełnoletnią
dziewczynką, która nawet nie jest w stanie popełnić samobójstwa, a jest obrzucana kamieniami w
swojej małej rodzinnej miejscowości, to o co my walczymy? To nie jest horyzont zwycięstwa. My
musimy przetrwać, nauczyć się wspierać i dawać sobie miłość.
Paweł Sulik: O kim mówisz? O osobach LGBT?
Margot: Tak, a o kim mam mówić?
Paweł Sulik: O ich rodzicach też? O matce i ojcu tej dziewczynki, w którą rzucają kamieniami? Do
nich też teraz mówisz.
Margot: Hm… Przed wyborami zastanawiałyśmy się z moimi przyjaciółkami, co by musiało się stać
w Polsce, żeby jakaś progresywna albo może nawet lewicowa formacja zdobyła władzę i utrzymała
się przez powiedzmy jedną kadencję, nie wsadzając wszystkich do więzienia. Absolutnie wszystkich
za wszystko, co jest oczywiście absurdem, nie żadnym pozytywnym rozwiązaniem, a każdy Polak i
każda Polka powinni po prostu pójść na terapię. Jakkolwiek można mieć różny stosunek do
psychologii, nie zmienia to faktu, że trzeba wysłać Polskę na terapię.
Paweł Sulik: To nie brzmi jak dobry program.
Margot: Rzeczywistość nie jest dobra. Żyjemy na planecie, która rozpada się z powodu katastrofy
klimatycznej, nie przetrwamy prawdopodobnie wszystkiego, co nas czeka. To prawdopodobnie nasze
ostatnie chwile na tej ziemi. Czas, który nam zostaje, jest czasem na przyjaźń, miłość i wzajemne
wzmacnianie się. Jeżeli ktoś wierzy w cuda, to może da się to odwrócić, z tymi wszystkimi osobami
może to się uda? .
Paweł Sulik: Nie boisz się, że część osób niemających tak radykalnych przekonań, ale wspierających
wasze postulaty….
Margot: To straszne, że mówię o przyjaźni i miłości i to są radykalne przekonania.
Paweł Sulik: Masz rację, mam na myśli formę ich prezentowania. Część osób bardzo chce wspierać,
na przykład finansowo, to, co robisz, tylko nigdy w życiu nie posunęłaby się do tego, żeby atakować,
nawet czysto wizualnie, symbole religijne, bo wiedzą, że w tym kontekście, w jakim jesteśmy, w
Polsce – mówię do Ciebie jako anarchistki...

Margot: ...i jako chrześcijanki.
Paweł Sulik: Tym bardziej. Co jeśli chodzi o głosy, że za mocno działasz? A może teraz, po tej
rozmowie, stracisz dwa, trzy miliony ludzi, którzy mogliby powiedzieć: „Zacznę wspierać/wpłacać na
tę organizację… albo nie zacznę?” To jest ten moment.
Margot: O mój Boże, w takim razie część środowiska mnie zlinczuje, ale przesuwamy konsekwentnie
granice i myślę, że uczymy się wzajemnie tego, że najważniejszym dobrem, jakie mamy, jest to, żeby
zrozumieć, że jesteśmy ważnymi osobami i walczenie o siebie i swoje bezpieczeństwo jest
priorytetowe. Nie żadna grzeczność, nie sympatia milionów, która jest uwarunkowana tym, czy
będziemy udawać osoby potulne.
Paweł Sulik: To twoja odpowiedź na to, czego żąda Hartmann, który mówi, że masz
odpowiedzialność na barkach. Albo ją wykorzystasz, albo nie. A Ty mówisz: „Ja w ogóle nie
wchodzę w tę grę”. No to świetnie, po latach ktoś powie: „Mieliśmy szansę na przełom, mieliśmy
Margot, która jednym gestem odcięła sobie ¼ społeczeństwa”.
Margot: Co to ma być za przełom, kiedy ktoś chce zrobić sobie z kogoś jakiś symbol? W ogóle nie
liczy się z tym, co te osoby mają do powiedzenia? Wszyscy uwielbiają puste symbole, z którymi
można zrobić wszystko. Czy to próbuje się nam powiedzieć? Że mamy się dostosować do tej gry?
Paweł Sulik: Nie można być anarchistką do tego stopnia, chyba że Ty nią jesteś. Wszędzie na świecie
flaga LGBT oznacza otwartość i tolerancję, a nie ksenofobię. To też jest symbol.
Margot: Który pozwala zidentyfikować z dużym prawdopodobieństwem kogoś, kto nie zrobi ci
krzywdy, kogoś, kto może być twoim sojusznikiem, sojuszniczką, kto może dać ci wsparcie poprzez
wspólnotę doświadczenia.
Paweł Sulik: Czy zdajesz sobie sprawę, że to ciebie ludzie zaczynają w Polsce widzieć – przynajmniej
jakaś część ludzi – w kolorach LGBT? Od ciebie zależy, jakie emocje do tego przypniemy. Czy
rzucisz kamieniem w policjanta, czy zrobisz coś z symbolem religijnym.
Margot: Wydaje mi się, że nie mam sobie nic do zarzucenia. Odpowiadając moim ulubionym
językiem, odpowiadając językiem Ewangelii – jedynym grzechem, z którego nie możesz się
rozliczyć, jest grzech przeciwko własnemu sumieniu. Mówisz, że nie można być aż tak bardzo
anarchistką, właśnie można być. Jeżeli ktoś ma być symbolem czegoś, to niech będzie na własnych
warunkach. Jeżeli mam być jakimś anarchistycznym symbolem, co wydaje mi się absolutnie
dziecinnym spojrzeniem na to, jak wygląda rzeczywistość osób queerowych, to nie można jednak
oddzielić tego od tego, kim jesteśmy, co robimy. Ten fuck sprzed paru dni to nie jest pierwszy fuck w
naszym życiu, my mamy fucka prawie na każdym zdjęciu.

Paweł Sulik: To też nie jest pierwszy fuck na świecie. Tylko akurat Ty jesteś dla wielu osób w Polsce
twarzą możliwej zmiany.
Margot: Gdybym mogła chcieć, żeby ta zmiana była jakaś, to chciałabym, żeby ta zmiana mogła
pokazać komuś fucka. Żeby ta zmiana mogła skonfrontować się z policją, nie przepraszając za to, że
żyje, żeby ta zmiana nie miała potulnego nastawienia w stosunku do przemocy, która się dzieje. To są
bardzo konkretne rzeczy, tego nie zmienimy. Jeżeli ktoś potrzebuje innej twarzy osób LGBT, to jest
mnóstwo takich osób, można je po prostu wyciągnąć za uszy, ale to nie jesteśmy my.
Paweł Sulik: O jakich ludzi tutaj chodzi? To dotyczy tylko dużych miast? Tylko Warszawy? Jak to
wygląda? Czy istnieje jakaś struktura? Ustawiłaś mnie w świetnej sytuacji, pytam anarchistkę, czy
jakaś struktura funkcjonuje.
Margot: „My” w takim najbardziej empirycznym doświadczeniu to jest twoja najbliższa wspólnota.
To są ludzie, którymi się otaczasz, więc to nie żadna uniwersalistyczna odpowiedź. Każdy ma trochę
inne „my”, o które się troszczy i które troszczy się o niego. Więc jak jesteś w dużym mieście, to twoje
„my” jest wielkomiastowe, ale jak jesteś w małym mieście, to masz trochę inną sytuację.
Paweł Sulik: Co ma teraz zrobić człowiek, który nas słucha i jest sam? Słucha ciebie i myśl: „Oto ktoś
się wreszcie za mną ujął, ale jest sam”.
Margot: Ja uciekłam ze swojego miasta wiele lat temu. I wiele mi to dało. Z tego, co pokazują
badania, wynika, że dużo queerowych osób po prostu wyjeżdża do większych miast. Przed swoimi
sąsiadami, swoimi rodzicami, przed swoimi znajomymi ze szkoły. Uciekają przed przemocą i
krzywdą.
Paweł Sulik: Co byś powiedziała osobie, która właśnie teraz myśli: „Jestem z partnerem/partnerką.
Wyjedźmy stąd. Wyjedźmy z tego kraju, bo rząd już zaczyna używać homofobicznych sformułowań,
będzie tylko gorzej”?
Margot: Jeżeli to jest ich decyzja, to jak najbardziej. Tylko ja osobiście mam obawę, że gdziekolwiek
nie ucieknę, to i tak za mną pójdzie. Więc chciałabym się skonfrontować ze złem na własnej ziemi. W
tej Polsce, której tak bardzo nienawidzę, która tyle bliskich mi i ważnych osób skrzywdziła, na tej
ziemi chcę się skonfrontować i zawalczyć o siebie i innych. Wszystkim osobom, jeżeli chcą uciekać i
nie mają po prostu siły na tę walkę, chcę powiedzieć„ Bierzcie ludzi, których kochacie, i uciekajcie”.
Ale jeżeli macie siłę, żeby wytrzymać jeszcze trochę i co więcej okazać komuś wsparcie, komuś ze
swojej społeczności, komuś, kto może w ogóle nie dokonał coming outu, nie wyszedł jeszcze z szafy,
nie ujawnił się, ale wy już wiecie – to jest odezwa nie tylko do osób queerowych, młode osoby dobrze
wiedzą, kto jest lokalną lesbą i kto jest lokalnym gejem – to zatroszczcie się o te osoby.

Przecież to jest oczywiste, że strasznie się trudno ukryć jako osoba queerowa. Bo poziom opresji jest
taki, że nawet jak nie jesteś osobą homoseksualną, to za różową koszulę możesz oberwać.
Paweł Sulik: Co się teraz wydarzy? „Złożyłem doniesienie do prokuratury” powiedział warszawski
radny Jan Strzeżek. Chodzi o grafikę przedstawiającą Ciebie jako Matkę Boską. Boisz się czy chodzi
po prostu o kolejny punkt w Twoim życiu?
Margot: Powtórzę: ja już niczego się nie boję, bo dawno pogodziłam się z tym, że po prostu umrę. I
już nie robi na mnie wrażenia, jaki jest kolejny punkt. Kolejny punkt jest zresztą taki, że dostałyśmy
gigantyczną ilość wsparcia, dostałyśmy też gigantyczną ilość pieniędzy. Zamierzamy je
rozdystrybuować do queerowych osób w całej Polsce, do małych organizacji w małych miastach,
które stoją teraz przed takimi problemami, przed jakimi my stałyśmy dwa lata temu, gdy ciężko było
nam dostać grant na puchę sprayu. Chcemy dostarczyć tym osobom proste narzędzia. Proste
narzędzia, które nie zbawią rzeczywistości tu i teraz, od razu, ale jak zobaczysz, że możesz przejąć
kawałek ściany albo kawałek chodnika, że jesteś w stanie przejąć kawałek kartki, cokolwiek i uczynić
swoim kawałek świata, bez względu na to, gdzie mieszkasz, możesz przejąć to miejsce, chociaż na
moment, dla siebie i dla swoich bliskich, to zbawienie być może jest bliskie.
Paweł Sulik: Bardzo dziękuję Ci za rozmowę. Była z nami Margot z kolektywu Stop Bzdurom.
Margot: Na koniec, żeby logice rozmowy stała się zadość, wszystkim przyjaciółkom, Eli i Łańce,
chcę powiedzieć: „Bardzo was kocham”.

Wywiad przeprowadził Paweł Sulik, wydawcą programu był Tomasz Krzemiński.
Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: POPOŁUDNIE RADIA TOK FM

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj wszystkich audycji Radia TOK FM kiedy chcesz i jak chcesz - na stronie internetowej i w aplikacji mobilnej!!

Dostęp Premium

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA