REKLAMA

Krzysztof Varga: "Literatura została zawłaszczona przez rynek. Dziennika nie pisze się po to, by spodobał się ciotkom"

A teraz na poważnie
Data emisji:
2020-09-04 12:00
Prowadzący:
Czas trwania:
28:30 min.
Udostępnij:

AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA PODCASTU

Transkrypcja podcastu
, a teraz na poważnie i telewizji skłaniam się państwu gościem dzisiejszego programu jest Krzysztof Varga pisarz witam cie serdeczność Mikołaj spotkamy się z okazji wydania Dziennika hipopotama, czyli takiej pozycji, którą może nie każda większość szanujących się pisarzy powinno mieć innymi słowy dziennik wydałeś właśnie dziennik z lat 20182020 przede wszystkim dzienników pisarza to bardzo często jest taka broń szerokiego zasięgu ZS w zasięgu często zza grobu czeka Rozwiń » system, kto twoim zdaniem się obrazi, więc nie wiem, kto się obrazi nie powinienem o tym myśleć szczerze mówiąc, jeżeli pisze dziennik to po pierwsze, wystawia się na strzał musi ponosić konsekwencje tego co pisze musisz być szczery, bo jeżeli nie pisze szczerze to niema większego sensu i ja, pisząc dziennik nie wzorowałem się to znaczy odrzuciłem oczywiście wszelkie pokusy zresztą miałem takich pokus pisania i rozliczania się z drogami ta tak tak czy pisania o sprawach intymnych innych ludzi czy jakichś wybrykach, bo to nie o to chodzi mówię o pisaniu zza grobu, więc wydaje się, że ta forma już istnieje i nie będzie istnieć no, chyba że ktoś rzeczywiście dzisiaj pisze dziennik, który ukaże się 50 lat, ale pytanie jest taki kogo to będzie interesowało wtedy na pamięta słynne dzienniki, które ukazywały się po śmierci znanych autorów choćby Kisiel to rzeczywiście ja nie wiem czy sam autor byłby zachwycony, gdyby ten dziennik ukazał się w takiej formie ta sytuacja oczywiście zupełnie inna inna rzeczywistość dzisiaj Mikałaj wieś wydaje mi się, że jeżeli dzisiaj pisze dziennik to ma sens tylko do druku dzisiaj, a nie po to, żeby leżał 50 lat w sejfie, bo pani za 50 lat ludzie będą mieli inne problemy niż nasze dzienniki poza tym to jest mój dziennik jest komentarzem tej rzeczywistości tych lat 1820 także w rzeczywistości społecznej troszkę politycznej dużo tam piszą o kościele, bo akurat to się złożyło ten czas był okres pojawiania się różnych skandali pedofilskich filmu kler Wojtka Smarzowskiego filmu Sekielski pierwszego, a ponieważ ja mam specjalną prelekcję do zajmowania się kościołem ulicę przez liceum katolickie tak to uważam, że jestem prawie, że może mamy trochę większe prawo niż inni zajmować tym tematem są tam również wątki czysto osobiste, bo na ten czas nałożyły się również pewne kwestie, które miały miejsce w moim życiu prywatnym, tak więc ja ja rzeczywiście to pisałem z pełną szczerością mając świadomość, że inaczej nie ma sensu tego właśnie to jest jednak zupełnie inna sytuacja niż niż to co w uprawie swoim prozatorskie no bo zawsze jakoś to to życie autora jest przez planowane przez różne postaci, które kreuje przez trochę się chować za językiem trochę za za dekoracjami tworzonymi w powieści nawet felietonach, a tutaj rzeczywiście albo szczerze albo w ogóle to jest sytuacja chyba dosyć niekomfortowa w sensie takim ludzkim, bo publicznie stoisz bez spodni Hardy jest nie wiem wydają się system spodniach natomiast oczywiście, że pisanie Dziennika jest czymś zupełnie innymi pisanie felietonów czy tym bardziej powieści wydaje mi się, że ten dziennik mimo wszystko nie jest ekshibicjonista ręczne, bo to byłoby nieznośne, gdy był jakoś bardzo kibicuję od dziś także swoich perypetiach miłosnych Ano tak ta o własnym zmaganiu się z alkoholem to są rzeczy szalenie intymna no owszem, wie tylko, że jeżeli się kreuje bardzo udaje kogoś innego to do znowu wracamy do punktu wyjścia NATO nie pić tego dziennych albo po prostu dzień dziennik lektur tak przeczytałem mana Dostojewskiego Twardocha co o tym myślę tak i punkt wyjścia tego Dziennika był właśnie taki myślałem, że to się na wszystko skupi na, a tym samym o filmach książkach serialach, ale siłą rzeczy po dryfowały w stronę osobistą bez jak powiedziałem wg niej bez ekshibicjonizmu, a przede wszystkim pilnowałem formy, bo to jest bardzo ważne, jeżeli piszesz o sprawach bezpośrednio dotyczących sprawach swojego życia także osobistego swego życia duchowego powiedzmy to NATO musi pilnować tej formy, bo inaczej się teraz leży jakiś albo właściwości albo pretensje albo jakąś taką niezborność papkę po prostu nieważne w Warszawie zagrali filmowano wymaga ogromnej dyscypliny właśnie pisania codziennie zresztą to właśnie ciebie w Dzienniku hipopotama przeczytałem takie dywagacje na temat tzw. urzędników, czyli różnych fortyfikacji dokonanych przez samych autorów np. dzień 54 Tyrmanda na spore podejrzenie, że został właśnie przez autora kwalifikowany to znaczy napisany później po prostu to znaczy tuningowane na pewno już na emigracji najprawdopodobniej zresztą zobaczmy też bardzo masywne dzieło, które on pisał raptem przez kwartał no gdyby, gdyby to rzeczywiście był oryginalny tekst, który depcze przez kilka miesięcy to trzeba było wypaść na twarz z podziwu zmieniło się zresztą imię z jego jego tej kochanki uczynni nastoletnim, ale pani Bogny na Krystyna Krystyna zresztą nasze nazywali no no, więc oczywiście tak i dziennik Tyrmanda jednakowo pozostaje wybitnym dziełem literackim uważa pan za całe epoki prawda zapisem epoki świetną analizę systemu komunistycznego i tutaj nie mam osobistych pretensji do Tyrmanda rząd to podkręcił już później, bo znowu no właśnie ze mną było także ja tutaj nie podkręcały rem wszystko co jest w tym Dzienniku zostało napisane pod tymi datami w istocie, jakimi występują ja raczej to co zrobiłem po napisaniu Dziennika wyrzuciłem około 100 stron, bo ta książka bez indeksu ma 620 stron, ale miała ponad 700 i wyrzuciłem 100 stron, które uznają za bardzo doraźny, bo jednak moją ambicją było trochę to, żeby ten dziennik nie był jest tylko jedno dniówkę, żeby pożyć trochę no właśnie powiedział, że dzienniki coraz bardziej w naszej pozostają doraźne i one nie mają sensu po wielu latach, dlaczego podam ci przedmiot realia epoki, więc to my mamy tyle informacji dzisiaj tyle stymulacji tyle newsów, że zapisywanie tego co się bezpośrednio teraz dzieje trochę traci sens pamiętać, że te dzienniki pisane w czasach komuny np. czy pod okupacją miały głęboki sens, bo zapisywały coś co nie mogło się ukazać żadną miarą tak by była cenzura powiedzmy, więc one musiały być one stawały się dokumentem epoki czytanej ileś lat później z taką myślą były pisane dzisiaj jeżeli, abym na bieżąco komentował najdrobniejsze rzeczy z życia naszego społecznego politycznego to za chwilę byłoby aktualne tak samo podam przykład 1, który jest obrazowy Otóż spośród tych 100 stron, które wyrzuciłem znajdowały się tam wpisy np. 1 wpis poświęcony mojej koleżance ze studiów Joasi Lichockiej w trak to taki gwałtowny PiS, który powstał w momencie afery z palcem Lichockiej i ja po prostu skasowałem, bo uznałem, że palec Lichockiej naprawdę w perspektywie dłuższej niż parę tygodni czy parę miesięcy nie będzie miał żadnego znaczenia, a ja wolałem, żeby ten dziennik jeśli ktoś go przeczyta był pewną zachętą do jakiejś głębszej refleksji w ogóle nad naszą kulturą nad naszym życiem kulturą w dużej mierze, żeby był zachętą jeśli to się uda jakiś głębszej dyskusji na temat nie wiem naszej literatury naszej sztuki odbyła się w dziennik z jakimś świadectwem życia literackiego w tym kraju analfabetów jak nazywasz i pewnie tak jest to jest w ogóle fajny aspekt swojej książki, ale ciekaw jestem co to jest dla ciebie jeszcze to znaczy czy np. nie miała takiej pokusy, żeby traktować go terapeutycznie siebie terapeuty Zobacz siebie raportować przez pisanie codzienne nie nie jeśli ci powiem ujawnia kulisy powstania tego Dziennika masy, dlatego że pisanie Dziennika myślałem dawno tak wydawało mi się, że brakuje mi pewnej przestrzeni, żeby zapisać wszystko co chce opowiedzieć o tym co czytam co ogląda, jaki z tego wyciągam wnioski felieton to było za mało już dla mnie i taka była moja myśl tylko na nie mogłem się zabrać do tego, bo to po prostu nie było, kiedy taka różnica była praca to jest katorżnicza praca i myślałem, że napisanie powieści felietonów zagospodaruje wszystkie moje myśli refleksje, ale podprogowe jakoś tego Dziennika brakowało jeszcze Uchański wydawnictwa Iskry, którym się często widywałem zapraszam na kawę do siebie na plac Zbawiciela właśnie matę wspaniały taras wspaniały dwustumetrowy taras z wartą wiele potrafi skusić tych kusi ukrócił pychy siedzieliśmy na tym tarasie nad Charlotte to z planem we piliśmy kawę i Wiesiek mnie badał i w pewnym momencie zapytał czy nie myślami do pisania Dziennika powiedziałem, że właściwie to myślałem nadal myślę ale kiedy ja tak dalej programem Jurka Pilcha chyba każdy myślał o 200 dając Pilcha Maria Gombrowicz obraża itd. oczywiście, że tak tylko, że wiesz no z dziennikami jest trochę problem współczesnych pisarzy polskich tak tych młodszych szczególnie, bo mieliśmy takie próby Dziennikowi, gdy Nela dziennik roku Chrystusowego czy wieloryby ćmy Twardoch czy rozmyła Kuciaka wg mnie to były próby nieudane bardzo nawet rozpaczliwe momentami i ja wiedziałem, że że, jeżeli pisze dziennik to musi iść na całość nazwijmy to tak bez prób kreowania siebie mogę być też powinienem nawet być jakoś tam bezlitosny dla samego siebie mam nadzieję, że to widać no no widać szczególnie w tej w tej warstwie powiedzmy najbardziej osobiste, ale też wieś wydaje się, że takie bardzo szczere i codzienne pisanie ma w sobie zaszyte jest 1 jest 1 jest jedno niebezpieczeństwo to znaczy często człowieka wychodzi po prostu zły człowiek zły człowiek chęć zemsty małość schadenfreude różne właśnie takie, że tak powiem umysłowe syf i taki tłuszcz mózgowy, który niekoniecznie warto pokazywać na wieś, jeżeli ktoś uważa rzeczywiście tam wyszły jakieś brzydkie rzeczy no no to trudno to ujawnianie moderny ja wiem jak tylko takich niebezpieczeństw no oczywiście, że niebezpieczeństwo tak i ja miałem świadomość tego niebezpieczeństwa, ale pomyślałem, że auto kreacja to jest po prostu samobój kompletne to Gombrowicz mógł robić by to nieźle wychodziło tak zrobił to wiesz czy to rzeczywiście są 2 przeciwstawne bieguny z 1 strony dzienniki Gombrowicza z drugiej strony ten Kronos wydane całkiem niedawna Rita Gombrowicz katastrofa była karana jest chyba jeden z największych bogów wieś ostatnich lat na rynku wydawniczym do, bo te zapiski Gombrowicza zawarte w donosie to było nic tak naprawdę nic notes po prostu notesik 2 z zapisami jakich i to było strasznie napompowane to była to była porażka natomiast jego dziennik ten dzień, który znamy to to jest 1 wielka auto kreacja i tylko, że trzeba być Gombrowiczem, żeby dobrze się auto kreowania ta wrócili do naszej rozmowy tuż po informacjach Radia TOK FM Krzysztof Varga pisarz jest gościem państwa i moim, a teraz na poważnie Krzysztof Varga pisarz jest gościem programu rozmawiamy o Dzienniku hipopotama, który właśnie ukazał się nakładem wydawnictwa Iskry to jest dziennik prawdziwy dziennik literacki lat 20162020 Krzysztofa Vargi tuż przed tym programem Krzysiek powiedział mi nie wiem czy mogę zdradzać publicznie, ale poszło matka chyba dziedziczy wiesz ja też pisze tam rodzinie i no bo właściwie została mi tylko Polska rodzina, bo moja węgierska rodzina albo albo wymarła, bo mój tata umarł albo nie mam kontaktu z resztą tej rodziny zupełnie i została ta Polska i tak rzeczywiście są passus wieś mojej rodzinie mojej mamie moich oczach no właśnie Platforma wigilia np. opisana w twoim Dzienniku mama jeszcze nie czytała tej książki nie mama czytała ją jutro dostanie i zobaczymy co się będzie działo natomiast ci powiedziałem już dawno temu da się na początku naszej rozmowy albo jest szczery albo nie jest szczery, ale i wydaje mi się, że Jurek kiedyś powiedział, że biografii pisze się o to, żeby się podobały siatką, żeby się podobała taka biografia środkami na ja też pisze, żeby się podobały ci są tam wydaje mi się dosyć no tak ja odczuwam dosyć przejmujące fragmenty, kiedy mój brat cioteczny umierał i to było takie ważne doświadczenie dla mnie tam jest zresztą dużo takich wątków wieszano eschatologiczny jak sądzę odchodzeniu różnych osób bliskich i mam tego świadomość że, że niestety też musi skonfrontować ze sobą ze swoją rodziną również konie nie wydaje mi się, żeby to było jakoś specjalnie plotkarski, bo tam nie ma za dużo materiału na lot, chociaż jeszcze wydaje się, że twój dziennik jest jednak wydarzeniem towarzyskim w dość powiedzieć, że jeszcze naszych wspólnych znajomych czyta ten dziennik przez indeks osób znajdujących się na końcu najpierw oczywiście wszyscy szukają siebie o tym wg takiego kryterium dosyć plotkarskiego, więc to, ale ja bym chciał bardzo, żeby się skończyło na jakiś tam jest przepychankach na Facebooku wyłącznie co prawda dostałem kilka telefonów SMS-ów od ludzi z groźbami nie jest groźbami tylko oczywiście wszystkie polegały na tym, że każdy najpierw siebie znalazł w indeksie i komentował co jest na nim napisane tak dopiero później ewentualnie czytali resztę no, więc nie wiem słynny ksiądz Luter do mnie zadzwonił, który znalazł się w indeksie przeczytał o sobie i odetchnął z ulgą chyba jest umożliwienie pewnie ta łagodna ja się złapałem za to na tym, że byłem zbyt łagodny może nawet jednak może trzeba było więcej napisać, więc tak tylko, że powiedziałem być może tak jest z tego co wiem ja nie mam Facebooka na Facebooku się toczyły jakieś dyskusje czy przepychanki wokół tej książki na pewno parę osób urażonych no ale ja bym bardzo nie chciał, żeby to wszystko zostało sprowadzone do tego, że ta książka jakikolwiek sposób plotkarski, bo nie jest, żeby myślano, że jest to książka, w której ja załatwiam jakieś swoje prywatne interesy porachunki, bo to byłoby też trochę bez sensu i wprowadzało to do myślenia o tym, że to jest coś w rodzaju literackiego pudelka ani nie jest ja wiem, że w tym w tym Dzienniku się jakoś rozliczam ze swoim życiem też rozliczam się z moją rodziną polską stronę relacje no czasami były trudne najzwyczajniej w świecie, ale sądzę, że jest tam też Boże no trudno interpretować własną książkę a, ale jestem jakiś wiesz, jaka zawartość, więc czegoś jak czułość i tak to prawda, że jest ich rolę w Nakle znaleźli jej ironiczna i wzruszająca moment jest ironia jest rzeczywiście są jakieś takie no nie wiem nazwijmy to poczucie żalu czy poczucie krzywdy, ale też jakaś czuła się, bo wieś na z rodziną możesz mieć skomplikowane relacje, ale też twoja rodzina, na które jest skazany no chyba się kompletnie odcina tak, aczkolwiek biorąc pod uwagę to, że moje życie w okolicach osiedla Stegny może być skomplikowane teraz mieszka moja mama jedna z moich ciąć i gdzie spędziłem kawałek swojego życia, ale Ukraina Tracy biorę to biorę to na klatę w latach, gdy powstawał dziennik spotkałem kiedyś Janusza Andermana, który powiedział wiesz ja podziwiam Krzysztofa, że on tak już właściwie z głupia frant opowiada wszystkim swoje życie podchodzi do mnie mówią swoim emocjonalnym rollercoasterem, który przeżywa ze swoją obecną narzeczoną w ja bym takiemu no trudno nowych Andrzej tacy Janusz jest w ogóle do ich wstrzemięźliwy w słowach, a może po prostu za dużo gadam aleja jak się dzieje coś istotnego w moim życiu to przeżywa i nie duszy tego sobie jest, bo wydaje mi się, że to jest bardzo dobra strategia tak duszenia wszystkiego musi siebie wyrzucić pewne rzeczy i gdyby nie, gdyby nie obecność wsparcie kilku ważnych dla mnie osób ja bym ten okres kompletnej Rozwałka emocjonalny, jaki przeżyłem przez gorzej tak też fatalne ciekawe co mówić, bo myślę, że głównie przez swoje felietony, ale nie tylko w ogóle przestaną prozę może się jawić jako ironista, które właśnie za takim pancerzem ironii chowa swoje swoje cierpienia swoje rozterki swoje emocje co więcej na swój permanentny dół no wiesz jak nie wie może jestem jakąś taką figurą cyklu chroniczną, bo ironia jest obecna w moim życiu jak sądzę na co dzień felietony mam nadzieję, że mają wydźwięk ironiczny ja też czasami się w ten sposób zachowuje dzień również bardzo rolnicy to też chciałem państwu go zarekomendować to jest rady on jest naprawdę jest szalenie dowcipna, ale z drugiej strony oczywiście ciąży na mnie jakiś takie poczucie nieustające ciężkiej melancholii może nie zdoła depresji, bo nie jestem osobą depresyjną melancholijną na pewno to jest dziedzictwo moich węgierskich genów z pewnością, bo jednak jak Węgrzy jesteśmy melancholii kami i jest jest rzeczywiście taką osobą, która ma różne stany tak stany euforyczne i stany no ciężkiego wjazdu i między tymi Stanami nie mówię to nie jest stan kliniczny w ogóle oczywiście tylko między tymi Stanami się poruszam i tak samo wpisaniu ja mam momenty, kiedy pisze się fantastycznie zupełnie coś mnie napędza mam momenty, kiedy bardzo źle mi się pisze wydaje się, że wszystko to jest po prostu do kitu najzwyczajniej w świecie natomiast no ten dziennik jest kompletnie inną formą niż niż felieton jest czymś innym niż niż powieść, gdzie kreuje świat wymyślać postaci daje im jakieś cechy charakteru obdarza ich własnymi myślami daje im przygoda, ale marszałka może się ukryć oczywiście i generalnie rzecz biorąc każdy prozaik, tworząc pewien świat literacki ukrywa się natomiast w Dzienniku ukrywanie się byłoby bez sensu po prostu dlatego, że to byłaby książka kłamano to byłaby książka absolutnie fałszywa, gdybym ja się ukrywał w tym Dzienniku za za jakimiś wieś makijażach ami czy przebraniami kamuflażem, bo to nie jest zadanie Dziennika, więc wracamy do tego co mówię o tej terapii ani nie pomyślały ani przez sekundę, pisząc dziennik czy nawet po jego wydaniu, że to miało pełnić jakąś rolę terapeutyczną raczej chciałem siebie wyrzucić pewne swoje refleksje na temat sensu życia co być może jest zdrowie Inter co być może jest zdrowie cięcia oczywiście tylko znowu się boje, żeby nasi słuchacze nie pomyśleli, że to jest taka wieś egzaltowane spowiedź kogoś, kto myśli siebie wyrzucić te wszystkie brudy nieszczęścia, żeby pójść dalej nie ale, chociaż pamiętasz czasami z takich terapii powstają arcydzieła no ota Pavel napisał jak spotykają się z rybami ponoć na na prośbę swojego terapeuty możliwe wieczna ja obserwuje świat i mieszkając w tym Starym Mokotowie, krążąc między nie wiem jak wieczko Narbutta Madalińskiego obserwuje ludzi dla mnie np. niezwykłym zjawiskiem jest prawie mój sąsiad, bo bardzo bliska nie mieszka Jerzy Połomski, który pojawia się w tym Dzienniku jadowite niemal codziennie tak, jeżeli wychodzę do sklepu czy idee w okolicy siedzę w kawiarni iluzji iluzji nie bardzo często można go spotkać przechadzającego się przez ten mały skwerek tak jak samotni nawet wczoraj byłem w Iluzjonie wieś z kimś na kawie i on przeszedł 3 karać dodaje, że obok nas zatrzymał się przy tym Rosjanie popatrzył na ludzi poszedł dalej zawsze samotnie krążący między niepodległości Puławską i ja siedzę w Iluzjonie Pacyna Jerzego Połomskiego, którego widuje od lat niemal codziennie siłą rzeczy zastanawiam się wież nad nad jego życiem i jednocześnie zastanawiam się nad moim życiem nad moją przyszłością tak ja będę też się samotnie przechadzał po Mokotowie za ileś lat pracy oczywiście fajnie byłoby być w takim wieku jak Jerzy Połomski tak fantastycznej trzyma się trzymać jaką, bo to jest bardzo starszy pan trzyma się kapitalnie, więc jest taka jest trochę zazdroszczą bazę w jego wieku, żeby tak wyglądać tak trzymać byłoby świetnie, ale siłą rzeczy myślę o swojej przyszłości wieś bo może jest zaledwie po pięćdziesiątce, ale po 50 bez, ale rząd od dawna trzydziestka tak tylko zabieg niestety miałem przyjaciół nawet troszkę młodszych ode mnie, którzy już nie żyją jak nasz nasz dobry kolega droga sety Robert Sankowski, który też występuje w tym Dzienniku znaliśmy się od czasów liceum Świętego Augustyna i więcej nigdy nie myślę sobie w tej perspektywie mam dopiero 50 plus, więc życie przede mną chęć właściwie to może powinienem się kupić czerwone kabrio prawda zacząć wierzyć pełnią życia prawie 0 widzę pychę zostawili na życie się zmienia pamięta jak kiedyś chodziłyśmy z takim malutkim BMW jak filmowa będzie prawda później przesiadł się do samochodu rodzinnego powiedział to prawda no widzisz, ale może kiedyś znowu się przesiądzie do jakiegoś takiego sportowego cabrio mówi, że w tym Dzienniku jakoś patrzysz na swoje życie i coś co co z tego wywnioskowałem to znaczy jaki to jest obraz krótko mówiąc, jaki jest los pisarza w Polsce w pierwszej połowie 2001. wieku jest to zależy, jakiego pisarza są pisarze sukcesu jest pisarzem sukces jest nie ma co tak ma rodzić wieszano podpowiem taki banał, który bardzo często pojawia się w wywiadach z różnymi ludźmi robię to co lubię taki też moje szczęście i moje moje szczęście polega na tym, że znalazły się w sytuacji, kiedy istotą mojego życia mojej pracy jest to co było dla mnie najważniejsze, czyli pisanie mam za sobą zresztą jesteśmy w budynku Agory i w tym budynku spędziłem wielki kawał swojego życia nawet jeszcze we wcześniejszym budynku w tym Starym przy Czerskiej jakoś względem nasze biografie są podał dokładnie prawda, więc całe właściwie moje życie zawodowe jest związane z gazetą ja tutaj przez lata byłem redaktorem byłem autorem przesiedziałem w tych murach tysiące tysiące godzin i w pewnym momencie się okazało, że mogę mogę żyć, pisząc wyłącznie tak tak wysoka jest ciekawa uwaga w swoim Dzienniku na temat tych piszących dziennikarzy dziennikarz piszący te rzeczywiście trochę taka jest śpiewający aktor ta śmierć Belga, za który stwierdził Belka piszący Dziennika w latach kurtce to jest to nie jest prawdziwy pisano, ale też markę np. no, więc właśnie chodzi o to, że ja przy podaje przykłady Garcii Márqueza Vargasa Llosy to byli dziennikarzami reporterami, zanim nie zostali wybitnymi proza kami noblistami, więc my trochę zbyt łatwo je przesyłamy ludziom różne łatki jak to się z dziennikarzem to nie jest prawdziwym pisarzem albo nie będzie pisarzem aktorem śpiewającym aktorem ani piosenkarzem nie jest tak naprawdę nie aktorem, więc losy pisarskie są bardzo bardzo różnoraką pomoc edycji data ca znaczy no właściwie tak piszący lekarz prawda Sellin też był pisany lekarzem jeszcze no można powiedzieć, że przez Franz Kafka był pisany urzędnikiem od ubezpieczeń Gombrowicz PiS-u piszącym urzędnik bankowy dokładniej prawda, więc oczywiście, kiedy osiąga status Kawki pośmiertne czy Bułhakowa czy Gombrowicza no to jest anulowane już, że byłeś pracować w banku w ubezpieczeniach albo byłeś fair celem natomiast silnie osiągniętego statusu dostaniesz piszący dziennikarze lekarzem urzędnikiem dla mnie ten wątek o literaturze w tym Dzienniku bardzo istotny, bo chciałbym podkreślić mi niezwykle brakuje poważnej debaty o literaturze w Polsce literatura została zawłaszczona wyłącznie przez rynek i jeżeli rozmawiamy o książkach to w kontekście tego jak się sprzedała dana książka względnie się dobrze czyta jest przebojem właśnie co siłą rzeczy sprowadza tę dyskusję do Remigiusza Mroza i do blanki Lipiński tak to jest może kilku autorów prawda to znaczy takich ludzi prawdziwego sukcesu jak Szczepan Twardoch dzisiaj czy Dorota Masłowska, ale nie rozmawiamy o istocie ich pisania generalnie rzecz biorąc tylko ich pozycji rynkowej albo ich wizerunku naszych mam nadzieję, że ten dziennik okaże się jakimś początkiem debaty literackiej znajomym bardzo chciała tego bardzo życie, a państwo bardzo polecam dziennik hipopotama bawią się państwo mam nadzieję i wzruszą bardzo dziękuję Krzysztof Varga pisarz był państwa i moim gościem dziękuję, a ja teraz zapraszam na informacje Radia TOK FM, a po nich na raport gospodarczy zmienił Macieja głogowskiego program przygotował Bartłomiej Pograniczny realizował Kamil Wróblewski Mikołaj Lizut do usłyszenia Zwiń «

PODCASTY AUDYCJI: A TERAZ NA POWAŻNIE

Więcej podcastów tej audycji

REKLAMA

POPULARNE

REKLAMA

DOSTĘP PREMIUM

Słuchaj podcastów TOK FM bez reklam. Skorzystaj z 40% rabatu w jesiennej promocji. Wybierz pakiet "Aplikacja i WWW" i słuchaj wygodniej z telefonu!

KUP TERAZ

SERWIS INFORMACYJNY

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA